poniedziałek, 18 lutego 2013

Wyjchać - łatwiej powiedzieć czy zrobić?

                  Decyzja o wyjedzie, plątała się gdzieś po naszych głowach już od jakiegoś czasu i jak bumerang powracała za każdym razem, kiedy brakowało pieniędzy. Aż stało się, kiedy to popsuło się auto, interesy nie szły i kiedy okazało się, że kupka z pieniędzmi topnieje szybciej niż lód wiosną postanowiliśmy jednogłośnie, że jedziemy. I tak zaczęły się wielkie poszukiwania - ustaliliśmy kraj - Niemcy - z racji tego, że blisko. No dobra kraj mamy a co dalej?

Ale może tutaj kilka słów wyjaśnienia - truskawkowa-truskawka to opis moich własnych przeżyć i odczuć. Wszystko będzie opisywane z mojej perspektywy - historia oparta na faktach ;)
Udział biorą
Ja - czyli M.
Mój TŻ - czyli S.
Przyszła teściowa - czyli T.
i inni, którzy gościć będą tylko na chwilę :)

1 komentarz:

  1. Widze ,ze zaczynasz trudna sztuke blogowania.A,ze mam dobra reke do promowania wpisuje sie Tobie.Dziekuje za wpis o kici Pusi to moja wielka radosc.Temat podjelas bardzo ciekawy.Wiem,wiele osob staje i stawalo kiedys przed takimi decyzjami.Ale wiedz jedno nie wszyscy nadaja sie do zycia zagranica.W najblizszym poscie opisze przygody moich dzieci z wyjazdami za granice na moim blogu to przeczytasz.Zycze Ci wszystkiego najlepszego.Oby ci sie udalo i jestem bardzo ciekawa.Bede zagladala napewno i czytala.Halina

    OdpowiedzUsuń