Czekałam w pracy na jedzenie, które miał mi przywieść S., spóźniał się już ponad pół godziny a mój brzuch odzywał się coraz głośniej. Po długim oczekiwaniu odebrałam telefon dzwonił mój S:
- kochanie spóźnię się chwilę, ale powinnaś się cieszyć
- dlaczego? - zapytałam zdenerwowanym głosem
- bo mamy pracę w niedzielę jedziemy!
I tu zapadła chwila ciszy a mój brzuch zapomniał, że jest głodny. Po godzinie S był już u mnie z jedzeniem i to był pierwszy raz, kiedy nie zjadłam chińskiego dania na wynos. No i zaczęło się załatwianie wszystkich spraw. Trzeba było pojechać podpisać umowę, założyć konto walutowe, sprawdzić wszystkie dokumenty, spakować się i ogarnąć trochę mieszkanie. A mieliśmy na to całe dwa 2 w tym sobotę - więc szału z czasem nie było. Ale udało nam się. Pojechaliśmy.
niedziela, 24 lutego 2013
środa, 20 lutego 2013
Krótka historia o T.
Średniego wzrostu, blondynka z grzywką opadającą na czoło. Od ponad 20 lat z jednym mężem i trójką dorosłych dzieci. Barmanka. Mieszkająca w średniej wielkości mieszkaniu. Brzmi dobrze nie? Ale w rzeczywistości już tak kolorowo nie było. Praca w barze w świątek, piątek i niedzielę - tak to już jest jak ma się własny interes. 20 lat stażu małżeńskiego - z mężem, który lubi sobie wypić i co najgorsze ciągnąć tak przez 2-3tygodnie. W tym czasie robiąc wieczne awantury o wszystko i o nic, nie tylko jej ale i dzieciom. Ich związek właściwie polegał na mijaniu. On w pracy od rana do 17, ona od 17 do zamknięcia, strzępki rozmów prowadzone tylko gdzieś w miedzy czasie, w przelocie krótki "cześć, co na obiad?".
Dlatego, też postanowiła, że ucieknie - tak ucieknie. Dosłownie, nic nie mówiąc mężowi postanowiła spakować swoje rzeczy i pojechać z nami. Wszystko było robione w tajemnicy. W tym momencie ogrania Was pewnie współczucie - "biedna kobieta" i tu się mylicie. Ale o tym później.
Dlatego, też postanowiła, że ucieknie - tak ucieknie. Dosłownie, nic nie mówiąc mężowi postanowiła spakować swoje rzeczy i pojechać z nami. Wszystko było robione w tajemnicy. W tym momencie ogrania Was pewnie współczucie - "biedna kobieta" i tu się mylicie. Ale o tym później.
wtorek, 19 lutego 2013
Poszukiwania czas zacząć!
Po wybraniu kraju (teraz już wiem, że nie był to zbyt trafny wybór) - czas zacząć rozglądać się za pracą. Poszukiwania naszego nowego, lepszego życia - zaczęliśmy w Opolu. I tu pewnie zastanawiacie się czemu w Opolu - odpowiedź jest prosta, kiedyś kolega, kolegi, koleżanki brata dostał się tam do pracy. A my jako początkujący "poszukiwacze" musieliśmy mieć jakiś punkt zaczepienia. W trakcie poszukiwań okazało się, że chce z nami jechać mama mojego S. oczywiście zgodziłam się - nasze stosunki jeszcze w tedy były naprawdę dobre.
Z Opola wróciliśmy bardzo rozczarowani - mało tego, że nie dostaliśmy żadnej pracy, to nawet nie przedstawiona nam ani pół oferty. Faktycznie wymagania mieliśmy bardzo duże 3 osoby, w jedno miejsce bez języka i jeszcze do tego szukający oferty z noclegiem :)
Z Opola wróciliśmy bardzo rozczarowani - mało tego, że nie dostaliśmy żadnej pracy, to nawet nie przedstawiona nam ani pół oferty. Faktycznie wymagania mieliśmy bardzo duże 3 osoby, w jedno miejsce bez języka i jeszcze do tego szukający oferty z noclegiem :)
poniedziałek, 18 lutego 2013
Wyjchać - łatwiej powiedzieć czy zrobić?
Decyzja o wyjedzie, plątała się gdzieś po naszych głowach już od jakiegoś czasu i jak bumerang powracała za każdym razem, kiedy brakowało pieniędzy. Aż stało się, kiedy to popsuło się auto, interesy nie szły i kiedy okazało się, że kupka z pieniędzmi topnieje szybciej niż lód wiosną postanowiliśmy jednogłośnie, że jedziemy. I tak zaczęły się wielkie poszukiwania - ustaliliśmy kraj - Niemcy - z racji tego, że blisko. No dobra kraj mamy a co dalej?
Ale może tutaj kilka słów wyjaśnienia - truskawkowa-truskawka to opis moich własnych przeżyć i odczuć. Wszystko będzie opisywane z mojej perspektywy - historia oparta na faktach ;)
Udział biorą
Ja - czyli M.
Mój TŻ - czyli S.
Przyszła teściowa - czyli T.
i inni, którzy gościć będą tylko na chwilę :)
Ale może tutaj kilka słów wyjaśnienia - truskawkowa-truskawka to opis moich własnych przeżyć i odczuć. Wszystko będzie opisywane z mojej perspektywy - historia oparta na faktach ;)
Udział biorą
Ja - czyli M.
Mój TŻ - czyli S.
Przyszła teściowa - czyli T.
i inni, którzy gościć będą tylko na chwilę :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)