Średniego wzrostu, blondynka z grzywką opadającą na czoło. Od ponad 20 lat z jednym mężem i trójką dorosłych dzieci. Barmanka. Mieszkająca w średniej wielkości mieszkaniu. Brzmi dobrze nie? Ale w rzeczywistości już tak kolorowo nie było. Praca w barze w świątek, piątek i niedzielę - tak to już jest jak ma się własny interes. 20 lat stażu małżeńskiego - z mężem, który lubi sobie wypić i co najgorsze ciągnąć tak przez 2-3tygodnie. W tym czasie robiąc wieczne awantury o wszystko i o nic, nie tylko jej ale i dzieciom. Ich związek właściwie polegał na mijaniu. On w pracy od rana do 17, ona od 17 do zamknięcia, strzępki rozmów prowadzone tylko gdzieś w miedzy czasie, w przelocie krótki "cześć, co na obiad?".
Dlatego, też postanowiła, że ucieknie - tak ucieknie. Dosłownie, nic nie mówiąc mężowi postanowiła spakować swoje rzeczy i pojechać z nami. Wszystko było robione w tajemnicy. W tym momencie ogrania Was pewnie współczucie - "biedna kobieta" i tu się mylicie. Ale o tym później.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz